Hektolitry wypijanej kawy czy używanie innych substancji to czynności wykonywane przez studentów, w czasie sesji, młodzieży przed maturą, a także wykonywane przez nich z mniejszą lub większą częstotliwością przez cały okres nauki akademickiej czy szkolnej. Zdrowsze alternatywy obejmują suplementację miłorzębem japońskim, tauryną, energolami, preparatami typu sesja. Niektórzy podkradają leki (np. piracetam) z „dziadkowej” apteczki. A innym wystarczy zapalić papierosa, żeby odzyskać zdolność do koncentracji i opanować stres towarzyszący nauce. Wszelkie te metody dają mniej lub bardziej przypadkowe rezultaty. Mogą być mniej lub bardziej pomocne w nauce albo szkodliwe dla zdrowia. Bez nabycia odpowiedniej wiedzy, użytkownicy wspomnianych wcześniej „pomocy naukowych” nawet nie zdają sobie sprawy z pewnych mechanizmów determinujących wpływ owych pomocy na ich własne organizmy. Zażywając dany lek, użytkownik godzi się doświadczać pewnych skutków tego działania przez całe jego dalsze życie. Podejmując mniej lub bardziej przypadkowe działania, pozwalamy na to, żeby w kwestii losu leżało uzyskanie tak samo przypadkowych rezultatów. Pomijając nawet kwestię własnego bezpieczeństwa, a podnosząc chociażby kwestię poczucia własnej sprawczości w życiu, odpowiedzialności (za którą idzie samozadowolenie i satysfakcja z własnych osiągnięć) za własne wybory, odczuwania szczęścia i dumy przy osiąganiu sukcesów, namawiam do zdobycia odpowiedniej wiedzy na temat substancji, które się zażywa, aby uzyskać z ich stosowania jak najwięcej korzyści i jak najmniej skutków niepożądanych.
Tytoń raczej rzadko kiedy stosowany jest wyłącznie z powodu jego właściwości nootropowych. Jeśli już to raczej towarzyszą one uzależnieniu, a sam papieros palony jest w celu zabicia głodu nikotynowego. Czasami gracze niektórych drużyn football’owych w Stanach Zjednoczonych żują liście tytoniu przed meczem. Jest to traktowane jako legalny doping. Żucie liści zamiast wdychania dymu tytoniowego jest jakimś sposobem na ograniczenie szkodliwości nikotyny, o którą użytkownikom chodzi w celach zwiększenia wydolności. Sama zaś nikotyna, odpowiednio wykorzystana może być stosowana jako nootrop. Ba, przeprowadzono badania kliniczne nad wykorzystaniem jej jako lek na Parkinsonizm[1], [2]. Zauważono, że odpowiednia dawka i forma podania nikotyny, pozwala na osiągnięcie typowych efektów nootropowych, takich jak: poprawa pamięci krótko- i długo-trwałej, koordynacji ruchowej, wzrost sprawności psychomotorycznej[3], skrócenie czasu reakcji na bodźce, zniesienie potrzeby snu itp. Wypalenie jednego papierosa dostarcza organizmowi od około 4 do około 10 mg nikotyny w bardzo krótkim czasie. Jest to kolosalna dawka, mogąca powodować już sparaliżowanie układu parasympatycznego, a konkretnie inaktywacji (zapchania) receptorów nikotynowych. Jeśli palacz tytoniu czuje poprawę pamięci i koncentracji po wypaleniu papierosa, to przyczyna będzie leżała w zniesieniu objawów odstawiennych od nikotyny, redukcji stresu, chwilowej poprawie nastroju. Konsumenci wyrobów tytoniowych zazwyczaj mają uniewrażliwione receptory nikotyny, przez co są niezdolni do odczuwania jej efektów typowo nootropowych. Takie efekty wywołują niskie dawki (1,5 – 3,5 mg[!] na 16 – 24 godziny) nikotyny podawane regularnie. Odpowiednie systemy uwalniania nikotyny już istnieją. Znalazły zastosowanie w plastrach transdermalnych, które uwalniają w sposób ciągły odpowiednie dawki nikotyny, tzn. takie, które aktywują receptory nikotynowe odpowiednio słabo, aby tych receptorów nie zablokować. Krótki okres półtrwania (~2 godz.) nikotyny w ludzkim organizmie, jak i stałe uwalnianie małych dawek, utrzymuje i zapobiega występowaniu tzw. „spike’ów” jej stężenia we krwi, jak i następującym po tym spadkom, które w przypadku nałogowego palenia papierosów, skutkują natychmiastowym wystąpieniem objawów odstawiennych. Należy dodać, że pełnię efektów nootropowych mogą odczuć jedynie osoby, które nie są aktywnymi czy biernymi konsumentami wyrobów tytoniowych, tzn. mają odpowiednio słabo rozwiniętą tolerancję na nikotynę. Dodatkowo, dym papierosowy jest silnie uzależniający, ponieważ oprócz samej nikotyny zawiera mnóstwo innych substancji aktywnych, w tym inhibitory monoaminooksydazy. Badania na szczurach, jak i anegdotyczne raporty użytkowników, potwierdziły znikomy potencjał uzależniający nikotyny samej w sobie.

Jak widać nawet z tak szeroko dostępnej substancji jak nikotyna, można wyciągnąć maksimum potencjału. Chroniczne użytkowanie preparatów z nikotyną do łatwych jednak nie należy, zaś na efekty nootropowe samej nikotyny także rośnie tolerancja. Za to nie sposób się od niej uzależnić. Nie ma idealnej substancji. Nie jest nią ani nikotyna ani kofeina.
Palone ziarna kawy zawierają szereg toksyn, różnych substancji smolistych i węglowodorów aromatycznych (tak jak dym tytoniowy). Same substancje smoliste zużywają zapasy glutationu, najsilniejszego przeciwutleniacza, którym dysponuje organizm. Glutation jest intensywnie zużywany przez mózg w celu neutralizacji toksycznych metabolitów neuroprzekaźników, które gromadzą się w mózgu wprost proporcjonalnie do wykonanego wysiłku umysłowego. Można zredukować efekty toksyczne rezygnując ze spożycia kawy, korzystając z innych źródeł kofeiny, takich jak farmaceutycznie czysta kofeina, guarana lub yerba mate. Niemniej sama kofeina nie jest pozbawiona negatywnego wpływu m. in. na mikrokrążenie mózgowe. Nawet czysta kofeina powoduje obkurczenie naczyń krwionośnych i zmniejszenie wyrzutu neurotrofin w mózgu[4]. Kofeina jest najmniej szkodliwa, kiedy jej ostania dawka jest podawana najpóźniej późnym popołudniem (później przyjęta dawka znacznie pogarsza jakość snu wraz z wszystkimi tego konsekwencjami), przyjmowana z L-teaniną, która poprawia jej działanie nootropowe i eliminuje szereg skutków ubocznych. Jednak szkodliwość związana z rozregulowaniem rytmu dobowego nie jest taka prosta nawet do ograniczenia.
Sporadyczne picie kawy, aby podtrzymać zdolność do koncentracji i zaliczenia egzaminu, może nie będzie dawało się komukolwiek we znaki przez całe życie, za to regularne zarywanie nocek (choćby celem nadrobienia zaległości w nauce) prowadzi do przyśpieszenia tempa kurczenia się mózgu wraz z wiekiem.[MN1] Chroniczna deprywacja snu pogarsza kondycję serca i zwiększa ryzyko zawału, pogarsza też funkcje poznawcze. Zaciągnięty dług snu zazwyczaj organizm „spłaca” w ciągu kilku następnych dób z uregulowanym rytmem snu i czuwania, jednak każdy taki epizod generuje nieodwracalne zmiany, które się kumulują w czasie. Jest to bardzo zdradliwy mechanizm, ponieważ w krótkim okresie koszty zdrowotne związane z takimi praktykami są słabo zauważalne. Mogą się one dać we znaki dopiero w dłuższym okresie.

Do podobnych rezultatów często prowadzi użytkowanie innych „mocniejszych” psychostymulantów (np. leków na ADHD, niektórych narkotyków). W ich przypadku redukcja szkód wiąże się z utrzymaniem odpowiedniej diety (bogato białkowej i odpowiednio wysoko energetycznej), suplementacji (minerały, antyoksydanty), kontroli dawkowania, utrzymaniem odpowiedniej higieny snu, dbaniem o kondycję fizyczną. Nawet w przypadku leczenia ADHD takimi lekami jak metylofenidat lub pochodnymi amfetaminy można nie otrzymać od lekarza odpowiednich zaleceń dotyczących stosowania leków. Używanie tych leków wiąże się z często z ryzykiem ich nadużywania a nawet uzależnienia. Czy zatem istnieją lepsze, mniej ryzykowne rozwiązania (środki, metody, substancje)?
Oczywisty może się wydawać fakt, że aby osiągnąć sukces należy przede wszystkim zadbać o podstawy, takie jak dieta, aktywność fizyczna i sen. Kluczowe wydaje się być także konsekwencja w działaniu, regularność i powtarzanie materiału. Zdrowa i zróżnicowana dieta, zapewnia mózgowi podstawę energetyczną, dla przyswajania wiedzy. Odpowiedni odpoczynek i regeneracja poprawia opanowanie wiedzy, kodowanie jej w synapsach. Treningi siłowe zwiększają wyrzut neurotrofin[MN2] , a przez to tworzenie nowych neuronów, które mogą być przećwiczone do specyficznych zadań. Trening cardio poprawia ukrwienie mózgu i zwiększa ilość dostępnego dla mózgu ATP.
Są jednak w życiu sytuacje, kiedy nawet zapewnienie wszystkich tych czynników nam nie wystarcza. Wtedy często sięgamy po wspomniane wyżej, obarczone mniejszym lub większym ryzykiem, rozwiązania. Tak samo jest z ich skutecznością. Rynek suplementów znacznie się rozwinął w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Oferta dostępnych nootropów znacznie się rozszerzyła.
Setki badań i raportów użytkowników dotyczących stosowania noopeptu, sunifiramu, fenylopiracetamu, złota koloidalnego lub L-teaniny, można znaleźć w Internecie. Działanie tych substancji jest dosyć zróżnicowane. Jedne bardziej poprawiają, pamięć, inne koncentracje a jeszcze inne kreatywność natomiast każda z nich poprawa kognicję. Suplementację nootropami można dostosować do swoich potrzeb i innych czynników. Fenylopiracetam czy sunifiram najlepiej nadają się do spożycia raz na jakiś czas, szczególnie przed silnym wysiłkiem umysłowym, takich jakich wymaga ukończenie projektu, szybkie nadrobienie pokaźnej ilości materiału przed sprawdzianem, napisanie referatu. Noopept, piracetam są lepsze do codziennej suplementacji i konsekwentnej nauki lub realizowania długoterminowych, dobrze zdefiniowanych projektów.

[1] Transdermal nicotine in PD, A randomized, double-blind, placebo-controlled study, A. Vieregge, MD, M. Sieberer, MD, H. Jacobs, MD, J. M. Hagenah, MD, and P. Vieregge, September 25, 2001 issue
57 (6) 1032-1035, https://doi.org/10.1212/WNL.57.6.103, dostęp dnia: 05.06.2025 r..
[2] Nicotine and Parkinson’s disease: Implications for therapy, Maryka Quik PhD, Kathryn O’Leary PhD, Caroline M. Tanner MD, PhD, First published: 05 August 2008, https://doi.org/10.1002/mds.21900, dostęp dnia: 05.06.2025 r..
[3] Zdolność do precyzyjnego dostosowywania ruchów rąk do tego, co na bieżąco widzimy.
[4] Biphasic changes in locomotor behavior and in expression of mRNA for NGFI-A and NGFI-B in rat striatum following acute caffeine administration, P Svenningsson, GG Nomikos and BB Fredholm, Journal of Neuroscience 1 November 1995, 15 (11) 7612-7624; https://doi.org/10.1523/JNEUROSCI.15-11-07612.1995, dostęp dnia: 05.06.2025 r..